czwartek, 20 marca 2014

Bieżnik z kurczakami i trochę marudzenia

Oj troszkę mi się pozmieniało w życiu ostatnio. Na dobre - znów jestem szczęśliwie zakochana :) w kimś kto jest moją prawdziwą "drugą połówką" i podporą w trudnych chwilach. Niestety jak to w życiu, zbyt słodko być nie może. Sytuacja w pracy zrobiła się tak okropna, że miałam dwa wyjścia - albo pozwolić by za te kilka marnych groszy, które zarabiałam, pomiatali mną jak śmieciem albo docenić własne zdrowie i podziękować za współpracę. Wybrałam drugie wyjście i od kwietnia będę musiała zacząć rozglądać się za nową pracą.

Z robótkami też ostatnio było średnio bo wciąż zalatana, zdenerwowana, nie miałam ani czasu ani weny by usiąść spokojnie i porobótkować dłużej. Na prośbę mojego najlepszego kumpla udało mi się zrobić drugiego króliczka, takiego jak w poprzednim poście oraz ten oto żółty bieżnik:

środa, 12 lutego 2014

Szydełkowy króliczek

Nareszcie udało mi się skończyć białego króliczka, który dłuuugo czekał, aż w końcu podaruję mu jakieś oczka bo po zszyciu wszystkiego jakoś nie mogłam się do tego zebrać ;). Opis na tego słodziaka znalazłam u Efy z bloga  proste-jak-drut.blogspot.com , którą serdecznie pozdrawiam :)



wtorek, 4 lutego 2014

Nowa serwetka i pytanka o robótkowe zakupy ;)

W końcu udało mi się wykończyć pół kordonka, który został mi po tej serwecie. Ciężko było bo zaczęłam chyba ze trzy inne przed nią i albo nie szło mi totalnie, albo w trakcie okazało się, że jednak kordonka nie wystarczy. Biegałam kilka dni po pasmanteriach lecz niestety nigdzie nie udało mi się go dokupić. A szkoda bo serwetka zaczęła wyglądać dość fajnie


Zdjęcie zrobione na szybko tuż przed spruciem. No cóż, może innym razem się uda ;)

Porzucając wielką chęć na serwetkę z jakimś walentynkowym motywem, udało mi się zrobić to:


niedziela, 12 stycznia 2014

Bieżnik z płotkiem ;)

Moja kolekcja robótek powiększyła się o kolejny bieżnik. Ten jest dość spory bo liczy sobie 68x41 cm. Nie sądziłam, że wyjdzie aż tak duży, jednak wzór jest łatwy i robiło się go bardzo przyjemnie. Nawet nie zauważyłam kiedy robótka tak bardzo "urosła" ;).
Tradycyjnie przepraszam za tragiczną jakość zdjęć ale nic lepszego nie udało mi się cyknąć.